Różnice między „Bodies” Netflixa a oryginalnym komiksem DC

Różnice między „Bodies” Netflixa a oryginalnym komiksem DC

Tajemnica „Ciał” intryguje fanów Netflixa. Akcja tej nowej serii detektywistycznej science-fiction rozgrywa się w czterech różnych okresach czasu i podąża za czterema różnymi badaczami, którzy próbują rozwiązać zagadkę identycznych zwłok, które pojawiają się w tym samym miejscu w każdej strefie czasowej. Oparty na fascynującej, limitowanej serii ośmiu numerów opublikowanej przez DC Vertigo w latach 2014–2015, napisanej przez nieżyjącą już Si Spencer i narysowanej przez Phila Winslade’a, Deana Ormstona, Tulę Lotay i Meghan Hetrick, serial telewizyjny charakteryzuje się radykalnymi różnicami w poziomie tonu i wybory scenariusza w porównaniu z oryginalnym komiksem. Dlatego przeprowadzimy Cię przez siedem największych zmian, jakie wprowadził serial telewizyjny w porównaniu z oryginalnym komiksem.

Morderstwa sięgają znacznie dalej

W serialu pierwsze ciało zostaje odkryte w 1890 roku. Jest to także najwcześniejszy okres pokazany w komiksach, ale podczas śledztwa inspektor DS Hasan odkrywa znacznie starsze ciało. Odkrywamy, że zwłoki pochodzące z czasów starożytnych przechowywano w bagnie przez około 3000 lat. Tymczasem inspektor Hillinghead odkrywa wiszący w British Museum XIV-wieczny obraz przedstawiający te same zwłoki, z napisem: „Tak rozpoczynają się długie żniwa”. I zgadnij, gdzie są ciała? Oczywiście na Longharvest Lane.

DS Whiteman to złożona postać

DS Whiteman w serialu, grany przez znakomitego Jacoba Fortune-Lloyda, jest początkowo postacią dość niesympatyczną i nie waha się złamać prawa, aby dostać to, czego chce. Jednak w miarę rozwoju serialu mięknie, szczególnie gdy zaprzyjaźnia się z młodą Esther (Chloe Raphael), której życie próbuje ocalić, ale która zostaje następnie zamordowana. Pod koniec serii jest postacią, która niewątpliwie najbardziej rozwinęła się na poziomie emocjonalnym. Natomiast Whiteman w komiksach jest zupełnie inny, brakuje mu pozytywnych cech swojego telewizyjnego odpowiednika. Chociaż mają tę samą przeszłość, ten Whiteman (urodzony jako Karl Weissman) jest zatwardziałym gangsterem i zabójcą, który z zimną krwią zamordował swoją siostrzenicę Esther i radośnie torturuje swoich wrogów. W pewnym momencie mimochodem stwierdza: „Karl Weissman myśli tylko o sobie – nie obchodzi mnie, czy cały świat spłonie”. To dobrze podsumowuje jego charakter.

Elias Mannix nie istnieje

Niezależnie od tego, czy nazywa siebie Eliasem Mannixem, czy Julianem Harkerem, postać grana przez Gabriela Howella i Stephena Grahama znajduje się w centrum intrygi serialu telewizyjnego. Jego plan przekształcenia świata na swój obraz jest kluczowy dla „Bodies”, więc dość zaskakujące jest to, że w ogóle nie pojawia się w komiksie. Istnieje spirytysta, który nazywa się Henry Harker, ale nie jest to ta sama postać. Zamiast tego ogniwem łączącym różne epoki komiksu są powtarzające się zwłoki pojawiające się w każdej strefie czasowej. Nie martw się, za chwilę do tego dojdziemy.

Londyn przyszłości jest zupełnie inny

W serialu Iris Maplewood mieszka w przyszłym Londynie odbudowanym po ataku nuklearnym w 2023 roku i rządzonym przez komandora Mannixa. Wizualnie miasto sprawia wrażenie czystego, stabilnego, bezpiecznego, jednak widać, że jest to raczej dystopijna wizja przyszłości. W komiksach Maplewood nadal mieszka w Londynie, ale nie było tu żadnego ataku nuklearnego. Zamiast tego, w tej przyszłości tajemnicza „fala uderzeniowa” zamieniła większość ocalałej populacji w osoby cierpiące na amnezję. Niebo ma także trwały, niepokojący żółty kolor. W siódmym numerze „Bodies” dowiadujemy się, że matka Maplewooda należała do zespołu naukowców z Instytutu KYAL, którzy eksperymentowali z tą niebezpieczną falą uderzeniową, wykorzystując ludzkich więźniów jako króliki doświadczalne. Iris jest wściekła i próbuje interweniować, ale przypadkowo aktywuje falę uderzeniową, powodując katastrofę. Ups.

Podróże w czasie nie są tak naprawdę rzeczywistością

Chociaż mechanika podróży w czasie w serialu jest niejasna, wiemy, że jest ona powiązana z „cząstką niemiecką”. Starszy Elias Mannix za pomocą maszyny o dziwnej nazwie „Gardło” przenosi się w czasie do roku 1889, gdzie kradnie tożsamość zmarłego Juliana Harkera, uwodzi matkę zmarłego i rozpoczyna (mówiąc chronologicznie) swój plan zmiany świata, który spełni się, gdy zdetonuje bombę atomową w 2023 roku. Rozumiesz? DOBRY. Jednak w komiksach podróże w czasie w tradycyjnym sensie po prostu nie istnieją. Jedyną osobą, która przenosi się przez różne epoki, jest tajemnicza istota znana jako „Frank” – ciało, które ciągle się pojawia. Chyba powinniśmy teraz spróbować wyjaśnić, kim on naprawdę jest…

To nie jest ciało Defoe…

Zajmijmy się teraz tematem gniewu – a raczej tematem ciała. W serialu ciała należą do podróżującego w czasie naukowca Gabriela Defoe. Podróżuje w przeszłość, aby zapobiec atakowi nuklearnemu Mannixa, gdy Maplewood (wówczas jeszcze mniej lub bardziej lojalny wobec swojego Dowódcy) strzela mu w oko. Jego ciało jest rozproszone w czasie, rozpoczynając w ten sposób całą tajemnicę. W komiksie ciało okazuje się być ciałem nadprzyrodzonej istoty, która nazywa siebie „Frankem” i która istnieje przez całą historię, pojawiając się w różnych momentach, by… popełnić samobójstwo. To dość skomplikowane, ale oto jak wyjaśnia to Whitemanowi: „Przez krótką chwilę jest nas dwóch, przybywających w tandemie do świętego miejsca… zabójca i ofiara, niewidoczni, nieznani. A kiedy zabrzmi grzechotka śmierci, pozostaje tylko jeden – ofiara.” Oznacza to, że zabójca Frank po prostu znika z istnienia, podczas gdy ciało ofiary Franka zostaje później odkryte przez badacza (Hillinghead, Whiteman, Hasan, Maplewood, ktokolwiek), zanim później ulegnie reinkarnacji. Jest to cykliczna kosmiczna ofiara mająca na celu dokonanie zmian w jednostkach i na świecie. W komiksach działania Franka prowadzą Hillingheada do zaakceptowania swojego homoseksualizmu, pozwalają Maplewoodowi odwrócić skutki fali uderzeniowej i skutkują awansem Hasana, co z kolei pozwala mu wykorzenić rasistowskie grupy nienawiści w Londynie. Los Whitemana jest znacznie mroczniejszy ze względu na jego przerażające czyny w całym komiksie.

Kuba Rozpruwacz pojawia się w komiksach… w pewnym sensie

Hillinghead spotyka osławionego wiktoriańskiego seryjnego mordercę na końcu komiksu, a przynajmniej tak mu się wydaje. W rzeczywistości jest to najwyraźniej jedna ze sztuczek Franka połączona ze słojem pełnym macek. Kuba Rozpruwacz jest całkowicie nieobecny w serialu telewizyjnym.

To tyle, jeśli chodzi o zasadnicze różnice pomiędzy komiksem „Bodies” a serialem telewizyjnym. Obydwa są na swój sposób ekscytujące i fascynujące. Jeśli widziałeś serial, zdecydowanie warto sięgnąć po komiks, aby doświadczyć jego początków i cieszyć się piękną grafiką i dowcipnymi dialogami. Dobra wiadomość: komiks za kilka dni doczeka się długo oczekiwanego dodruku.

Źródło: www.gamesradar.com

Avatar photo

Sylvain Métral

J'adore les séries télévisées et les films. Fan de séries des années 80 au départ et toujours accroc aux séries modernes, ce site est un rêve devenu réalité pour partager ma passion avec les autres. Je travaille sur ce site pour en faire la meilleure ressource de séries télévisées sur le web. Si vous souhaitez contribuer, veuillez me contacter et nous pourrons discuter de la manière dont vous pouvez aider.