Recenzja FINESTKIND – 2 godziny niesamowitego przyrostu mocy i miażdżącej wydajności

Recenzja FINESTKIND – 2 godziny niesamowitego przyrostu mocy i miażdżącej wydajności

Nagrodzony Oscarem reżyser i scenarzysta Brian Helgeland po raz kolejny oferuje film, który robi co najmniej wrażenie dzięki Fineskind. Ten pełnometrażowy film, którego akcja rozgrywa się w niebezpiecznym świecie komercyjnego rybołówstwa, zabiera nas głęboko w serce więzi rodzinnych, miłości i przetrwania. Braterstwo, lojalność i wytrwałość splatają się, tworząc wciągającą historię. Film popełnia jednak błąd, który psuje całe dobro, jakie zbudował.

Imponujące występy, które kradną show

Fineskind wyróżnia się przede wszystkim wyjątkową wydajnością. Ben Foster każdej odgrywanej przez siebie roli dodaje powagi i tym samym filmem potwierdza swoje miejsce w panteonie kina. Jego kreacja starszego brata Toma jest po prostu fenomenalna. Foster znakomicie odgrywa szorstką, bezpośrednią postać, bez wysiłku wciągając widzów w swój świat udręki i wyborów. Każde spojrzenie i gest rezonują z latami trudów i trudności życiowych, czyniąc jego postać bardzo rozpoznawalną.

Zdobywca Oscara Tommy Lee Jones jak zawsze jest w swojej kategorii. Jego portret Raya, ojca Toma, jest pełen subtelności, z której jest znany. Jego stoicka fasada, skrywająca wir emocji, robi wrażenie i jest jednocześnie osadzona w rzeczywistości. Surowa osobowość Jonesa płynnie wtapia się w środowisko wędkarstwa komercyjnego, dodając autentyczności światu, w który Helgeland chce nas zanurzyć.

Młody Toby Wallace demonstruje imponujący wachlarz talentów w roli Charliego. Podróż jego bohatera jest szlachetna i polega na dążeniu do ponownego nawiązania kontaktu z bratem i podejmowaniu w życiu prawdziwego ryzyka, aby zebrać plony. Wallace odgrywa każdy aspekt z niezwykłym przekonaniem. Jednak w jego skądinąd nienagannym występie jest jeden problem: kreacja studenta prawa jest daleka od przekonującej. Wygląda na to, że scenarzysta znalazł sposób na pokazanie, że Charlie jest mądry i nie musi ciężko pracować. Ma opcje, ale go to nie obchodzi. Pomimo tej wady surowe emocje i wrażliwość Wallace’a czynią go szczerym i ujmującym głównym bohaterem.

Najbardziej imponujące jest z pewnością to, jak umiejętnie Jenna Ortega radzi sobie ze swoją rolą. Ortega gra postać porwaną w wir namiętności i symbolicznie niebiałą. Jej występ oferuje głębię i wrażliwość, przekształcając banalną postać kobiety w opałach uratowanej przez białego mężczyznę w silnego i niezbędnego partnera dla Charliego. Ortega nadaje zaskakująco wpływowy wymiar raczej stereotypowej roli „złej dziewczyny”. Jednak charakter jego roli i jej użyteczność wychodzą na światło dzienne w cudownie uprzywilejowanym zakończeniu filmu.

Niesamowite dojście do władzy, po którym nastąpiło dość rozczarowujące rozczarowanie

Fineskind umiejętnie buduje napięcie, z każdą chwilą wciągając nas głębiej w narrację. Ale na samym końcu film w magiczny sposób rozwiązuje wszystkie niejasne wątki – choć niekoniecznie w sposób satysfakcjonujący. Zakończenie jest boleśnie „białe”, ostro kontrastujące z surową i intensywną scenografią filmu. Nie zdradzając zbyt wiele, ostateczne rozwiązanie mogłoby skrócić film o połowę. Zatem ekstremalne okoliczności, w jakich kończy się film, dobrze skonstruowane i rozwinięte, zostają po prostu zniszczone przez przyjęcie do szkoły należącej do Ligi Bluszczowej na podstawie przywilejów.

Ostatnie wydarzenie, na którym się skupiam, choć osobiście denerwuje swoją bielą, psuje film, bo niweczy całą powagę, poświęcenia i postęp, jaki poczynili bohaterowie. Do samego działania nie mam problemu i osobiście zazdroszczę tym, którzy mają taki związek i sytuację, że coś takiego osiągnęli. Jednak ze względu na to, kiedy się go używa i jak bardzo niszczy rozwój filmu, przywodzi na myśl tylko najgorsze wersje tego czynu, gdy zaangażowani temu zaprzeczają i są niewdzięczni, ignorując oczywiste pomoce i rezultaty, jakie przynosi taka szczęśliwa sytuacja.

Z powodu tego leniwego wniosku Fineskind jest skażoną kinową przyjemnością. Wyobraź sobie, że rozkoszujesz się naprawdę dekadenckim posiłkiem i widzisz, jak szef kuchni wychodzi z łazienki, nie myjąc rąk. Wspaniała obsada filmu i naprawdę niesamowita konstrukcja zostały po prostu zrujnowane. Chociaż wydarzenie, na które natrafiam, nie jest celem samym w sobie, końcowe ujęcia są wystarczająco krzepiące, ale nie wywierają takiego wrażenia, jakie powinny mieć, gdyby nie doszło do tego ostatecznego przywileju w ostatniej chwili.

Gdyby nie to wydarzenie, ta najbielsza luka, która zmarnowała dwie godziny rozwoju i doskonałe działanie, ocena byłaby znacznie wyższa. Ale biorąc pod uwagę, że tak się stało, daję Fineskindowi 3/10.

Fineskind będzie miał premierę wyłącznie w Paramount+ w październiku.

Źródło: theilluminerdi.com

Avatar photo

Sylvain Métral

J'adore les séries télévisées et les films. Fan de séries des années 80 au départ et toujours accroc aux séries modernes, ce site est un rêve devenu réalité pour partager ma passion avec les autres. Je travaille sur ce site pour en faire la meilleure ressource de séries télévisées sur le web. Si vous souhaitez contribuer, veuillez me contacter et nous pourrons discuter de la manière dont vous pouvez aider.