Recenzja finału serii The Walking Dead: zamknięcie, ale antyklimatyczne – różnorodność

Recenzja finału serii The Walking Dead: zamknięcie, ale antyklimatyczne – różnorodność

Trudno mówić o „The Walking Dead” nie mówiąc o śmierci. Zbudował swoją reputację jako program, w którym każdy mógł zostać zabity, i rzeczywiście, we wczesnych latach obracał mniej więcej jedną trzecią obsady w każdym sezonie. (Abyś ich nie zapomniał, finał serii oddaje swoje ostatnie chwile montażowi tych, które straciliśmy przez lata.)

POWIĄZANE: Finał „The Walking Dead”: wszystko, co musisz wiedzieć o tym, jak to się skończyło, zaskakujące kamee i co dalej z spin-offami

Minęło dużo czasu, odkąd śmierć naprawdę popchnęła tę historię do przodu. Z wieloma spin-offami na horyzoncie, serial walczył przez cały ostatni sezon, aby zachować napięcie dni sałatkowych serialu, kiedy pozornie każdy mógł umrzeć w dowolnym momencie. Jeśli Maggie (Lauren Cohan), Negan (Jeffrey Dean Morgan) i Daryl (Norman Reedus) mają zagrać w nowym serialu, za każdym razem, gdy ich życie jest rzekomo w niebezpieczeństwie, dramatyczne napięcie związane z tym, czy dadzą sobie radę, czy nie, żywy został odcięty do kolan.

Ale nawet przy trzech najbardziej widocznych postaciach z serii poza stołem, obsada dosłownie dziesiątek przetrwała ostatnie dwa sezony stosunkowo bez szwanku. Spektakl pozostał tak brutalny jak zawsze, ale pozbawiony faktycznego poświęcenia i patosu, które naturalnie wywołałaby przemoc. W ostatnim sezonie „The Walking Dead” nowe postacie były wprowadzane i rozwijane na tyle, by służyć jako baranki ofiarne z częstotliwością, która przypominała stare dowcipy o chorążych w czerwonych koszulkach ze „Star Trek”, ale serial nie dał widzom czasu na kontemplację śmiertelność tych postaci. Zginęli w służbie spisku, nic więcej.

Było nieuniknione, że finał serii będzie wymagał jednej ostatecznej, epickiej bitwy z tytułowymi hordami zombie. „The Walking Dead” zawsze było w najlepszym wydaniu, gdy opierało się w końcu na swoich komiksowych korzeniach, i trzeba przyznać, że odcinek zapewnia mnóstwo żywej, godnej komiksu akcji, w tym kilka ogromnych eksplozji i wystarczającą liczbę ujęć rozdzierającego ciała i tryskającą krwią, by chwilowo zrobić z nas wszystkich wegetarian.

Jednak dla wszystkich zniszczeń było bardzo mało faktycznych konsekwencji. Zamiast zapewnić coś, co przypominałoby prawdziwą dewastację, finał dał nam dokładnie jedną śmierć głównej postaci. Co więcej, dostarczyli to za pośrednictwem wypróbowanego i prawdziwego „Walking Dead” trop postaci pozornie uciekającej przed niebezpieczeństwem – tylko po to, by dramatycznie podnieść koszulę, aby pokazać widzom zabłąkane ugryzienie zombie, a następnie symulować przez kolejne pół godziny. Chociaż to naturalne, że chce dać Rosicie (Christian Serratos) ostateczne pożegnanie godne jej długiej kadencji w serialu, szczerze mówiąc, zasługiwała na bardziej spektakularne wyjście. Jej ostatnie chwile były słodko-gorzkie, ale nie tak bardzo uderzające w brzuch, jak gdyby zginęła w ogniu bitwy, jak badass, którym była przez większą część serii.

To prawda, oczywiście, że fabuła nie była napędzana wyłącznie przez śmierć, i trzeba przyznać, że finał oddał nieco więcej sprawiedliwości ocalałej głównej obsadzie. W rzeczywistości kilka indywidualnych momentów postaci głęboko wbiło się w historię serialu i pięknie rymowało się ze scenami z wcześniejszych sezonów. Ojciec Gabriel (Seth Gilliam) rozpoczął swoją przygodę z serialem jako tchórzliwy ksiądz, który u zarania apokalipsy zombie odciął wiernych od swojego kościoła; kiedy ryzykuje życie, aby otworzyć bramy i zaoferować schronienie mieszkańcom Wspólnoty Narodów uciekającym przed hordami, jest to idealny moment zatoczenia koła. Podobnie, Negan ewoluował od najbardziej krwiożerczego złoczyńcy w serii do człowieka, który w końcu jest w stanie wyrazić prawdziwą skruchę za swoje czyny, a serdeczna odpowiedź Maggie na jego przeprosiny była zgodna z podróżami obu postaci. Prawie wystarczy wierzyć, że zechcą razem wyruszyć w dalsze przygody. (I, oczywiście, są zaplanowane na przyszły rok.)

Po rozwiązaniu następuje 10-minutowa koda, która przewija rok do przodu i przypomina epilog pojazdu Kevina Costnera z 1998 roku „Listonosz, wszystkich rzeczy, w którym nowy przywódca społeczności poświęca pomnik poległym i zapoczątkowuje nową erę pokoju. (To nie może być niezamierzone – jedna postać jest nawet pokazana jako dostarczająca pocztę). Eugene (Josh McDermitt) założył rodzinę; Ezekiel (Khary Payton), Mercer (Michael James Shaw) i Carol (Melissa McBride) objęli role przywódcze; Daryl przemierza granice w poszukiwaniu przygód. Jeśli nie jest to najbardziej oryginalne miejsce do opuszczenia historii, to przynajmniej szczęśliwe i zasłużone.

Ale jeszcze nie skończyliśmy. A druga następnie coda próbuje dać fanom to, czego naprawdę chcieli – powrót Ricka (Andrew Lincoln) i Michonne (Danai Gurira). Niestety, to, co powinno być chwilą czystej ekscytacji, jest podważane przez fakt, że jest prawie całkowicie niezwiązane z wydarzeniami z poprzedniej godziny.

Istnieje niezdarna próba przywiązania ich z powrotem do ich dzieci i społeczności poprzez monolog, który odtwarza wspomniany końcowy montaż. Ale większość powrotu Ricka i Michonne jest poświęcona temu, co można opisać jedynie jako zwiastun ich własnego nadchodzącego spinoffu, gdy Rick poddaje się na plaży niewidzialnej istocie, a Michonne siodła konia w pościgu. Trudno dokładnie ocenić, ile pozostaje apetytu na udzielenie odpowiedzi na pytania, które to rodzi, ale pozostawienie tutaj rzeczy służy nam tylko do przypomnienia, że ​​​​chociaż samo „The Walking Dead” może się skończyć, franczyza żyje dalej. To, czy będzie się rozwijać, czy tylko będzie się trząść jako skorupa dawnego siebie, dopiero się okaże.

Oferta specjalna VIP+: jak filmowa i telewizyjna własność intelektualna zmienia fanów w twórców YouTube

Źródło: https://variety.com/2022/tv/reviews/the-walking-dead-series-finale-review-closure-anticlimactic-1235438189/

Avatar photo

Sylvain Métral

J'adore les séries télévisées et les films. Fan de séries des années 80 au départ et toujours accroc aux séries modernes, ce site est un rêve devenu réalité pour partager ma passion avec les autres. Je travaille sur ce site pour en faire la meilleure ressource de séries télévisées sur le web. Si vous souhaitez contribuer, veuillez me contacter et nous pourrons discuter de la manière dont vous pouvez aider.