Recenzja „Ahsoki”: Rosario Dawson odkrywa Moc

Recenzja „Ahsoki”: Rosario Dawson odkrywa Moc

„Ahsoka”: nowy miniserial „Gwiezdnych Wojen”, który obiecuje zadowolić fanów

Pierwszy odcinek „Ahsoka”, nowego miniserialu „Gwiezdne wojny” na Disney+, nosi tytuł „Mistrz i uczeń” i nie jest to niespodzianką. „Gwiezdne Wojny” mają wyjątkową historię i się jej trzymają.

„Ahsoka”, którego dwa z ośmiu odcinków były dostępne do wcześniejszej recenzji (emitowane będą we wtorek wieczorem), pozostaje wierny sprawdzonej historii opowieści o burzliwych relacjach między mistrzem i uczniem, a także o rodzicielstwie zastępczym. Stawia przeciwko sobie dwa duety mistrzów i uczniów: byłą Jedi Ahsoka Tano (Rosario Dawson) i jej młodą mandaloriańską protegowaną, Sabine Wren (Natasha Liu Bordizzo), po stronie dobra, oraz byłą Jedi Baylan Skoll (Ray Stevenson) i jej złowrogi pomocnik, Shin Hati (Ivanna Sakhno), stojący po stronie zła.

Te cztery postacie podróżują w kosmosie, bawią się droidami (słodkimi, gdy są po stronie dobra, brzęczącymi i groźnymi, gdy nie są), walczą mieczami świetlnymi i używają Mocy z różną skutecznością, szukając Thrawna, oficer Imperium Zła. Jeśli go znajdą, może stanowić zagrożenie dla raczkującej Nowej Republiki, która sprawuje władzę po wydarzeniach z oryginalnej trylogii „Gwiezdne Wojny”, ale która nie stawiła jeszcze czoła egzystencjalnym zagrożeniom spotykanym w najpopularniejszych filmach.

Rzemieślnicze podejście do kina

Dave Filoni, twórca i scenarzysta „Ahsoki”, a także reżyser kilku odcinków oraz Jon Favreau, jeden z producentów wykonawczych, przyjęli bardziej wyważone podejście do rozwiązania tego problemu w ramach swojej współpracy w ramach Disney+ (która obejmuje „ Mandalorianin” i „Księga Boby Fetta”): przekształcili się w twórców rzemieślniczej przestrzeni operowej.

Oznacza to, że spełniają kanoniczne potrzeby narracyjne serii „Gwiezdne Wojny” – wszystkie elementy tej historii widzieliście już wcześniej – zachowując jednocześnie uśmiechnięty i zdystansowany dystans do jej bardziej sentymentalnych i młodzieńczych tendencji. Poświęcają swoją energię poświęcaniu z miłością i kompetentną uwagą elementom gatunku, które mogą zaspokoić apetyt każdego widza na nieskrępowaną rozrywkę.

Kompetentna realizacja formuły Gwiezdnych Wojen

We wczesnych odcinkach „Ahsoki” spełniają ten wymóg więcej niż zadowalająco – nawet lepiej niż w „The Mandalorian”, który służył przede wszystkim jako narzędzie do porodu małego Yody. Zadaniem każdego produktu „Gwiezdnych Wojen” jest kompetentne wykonanie formuły, a „Ahsoka” udaje się osiągnąć swoje cele.

Oferuje obce krajobrazy, oscylujące pomiędzy jałowymi pustynnymi widokami a krystalicznymi miastami, a także monumentalne środowiska przemysłowe (w grę wchodzą stocznie Corellii). Zawiera droidy, które są bardziej ludzkie niż kiedykolwiek, z ostrożnym robotem-wspólnikiem, którego ujmujący głos zapewnia David Tennant, najnowszy z szeregu ostrożnych towarzyszy ekranowych, którego początki sięgają Berta Lahra w „Magiku Och”.

Przedstawia także swoją bohaterkę, Ahsokę, postać, która – będąc doskonałym przykładem uniwersalnego charakteru serii „Gwiezdne Wojny” – została stworzona w formie kreskówki, a wcześniej pojawiła się w serialu animowanym „Gwiezdne Wojny”. : Wojny klonów” i „Gwiezdne wojny: Rebelianci”. Wykorzystując moc akcji na żywo, aby ożywić kreskówkowego kosmitę, Dawson osiąga w „Ahsoce” coś przynajmniej nieco alchemicznego. Kontrolując siebie, opiera się na tym, co wydaje się jej naturalną cechą: pewnym rodzaju powściągliwej i rozbawionej pogardy. To pasuje do postaci, która widziała i przeżyła już wszystko i nie ma zbyt wiele cierpliwości do emocjonalnych ekscesów swojej uczennicy. Ahsoka może wydawać się pozbawiona poczucia humoru, ale występ Dawsona taki nie jest. A jednocześnie w sprytny sposób przywołuje dwuwymiarowość kreskówek.

Pomocne jest także to, że Dawson, z pomocą koordynatora walk Ming Qiu, koordynatora kaskaderów JJDashnawa i dublerki Michelle Lee, nadaje swoim scenom walk namacalną wiarygodność.

Dzięki umiejętnej pomocy Stevensona (zmarłego w maju ubiegłego roku) i zawsze mile widzianej Mary Elizabeth Winstead, która gra generała Nowej Republiki, Dawsonowi udaje się odwrócić twoją uwagę od uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. Znajduje się nawet na szczycie odziedziczonych przez bohatera kreskówek naczyń włosowatych, które wyglądają dokładnie tak, jak są: parę zwisających gumowych toreb. Nieuchronnie nadejdzie czas, kiedy dowiesz się, że tajemnicza budowla została zbudowana przez „starożytny lud z odległej galaktyki”. Ale jeśli się skoncentrujesz, możesz to zignorować.

Źródło: www.nytimes.com

Avatar photo

Sylvain Métral

J'adore les séries télévisées et les films. Fan de séries des années 80 au départ et toujours accroc aux séries modernes, ce site est un rêve devenu réalité pour partager ma passion avec les autres. Je travaille sur ce site pour en faire la meilleure ressource de séries télévisées sur le web. Si vous souhaitez contribuer, veuillez me contacter et nous pourrons discuter de la manière dont vous pouvez aider.