Jak „Jury Duty” podąża za długą spuścizną programów dowcipnych – VPM

AYESHA RASCOE, PROWADZĄCA:

W programie telewizyjnym „Jury Duty” producenci zorganizowali fałszywy proces z ławą przysięgłych pełną aktorów grających swoje role – z wyjątkiem jednej osoby, która myśli, że to wszystko dzieje się naprawdę. A w szeroko otwartych oczach Ronalda, bohatera serialu, słychać echa dziesięcioleci mockumentariów, reality show i żartów. Nick Marx wykłada filmoznawstwo i medioznawstwo na Colorado State University i teraz do nas dołącza. Witamy w programie.

NICK MARX: Dzięki za przyjęcie mnie.

RASCOE: Zacznijmy od pokazów żartów. Na przykład „Jury Duty” jest dość interesujące, ponieważ ma w sobie coś z tej formy. Od jak dawna istnieje tego typu show?

MARX: Więc ten rodzaj dowcipów istnieje mniej więcej tak długo, jak telewizja. Jego wczesną wersję możemy zobaczyć w latach 40. i 50. w „Candid Camera”. Jeśli cofniemy się do bardziej współczesnych czasów, program taki jak „The Joe Schmo Show” w Spike TV lub nawet „Punk’d” w MTV będzie grał z niektórymi konwencjami, które można zobaczyć w „Jury Duty”, gdzie albo kamery są ukryte albo uczestnicy o nich wiedzą, a ktoś nie wie, że są nagrywani, prawda? Oni nie są w temacie.

Myślę, że to, co sprawia, że ​​„Jury Duty” jest inne i dlaczego tak wielu ludzi go przyciągnęło, to to, że nie ma w nim prawdziwej złośliwości wobec postaci, która nie jest w żartach, Ronald, prawda? Nie jest stworzony do tego, by być kimś w rodzaju upadającego faceta w wielu akrobacjach i wydarzeniach fabularnych, które się zdarzają. A więc jest trochę więcej relacji, które widzowie mogą stworzyć z tą postacią i nie czuć się źle z powodu tego, co się z nim robi.

RASCOE: Cóż, co skłoniło widzów do angażowania się w pokazy żartów, które w przeszłości wydawały się mieć trochę więcej wrednej lub niegrzecznej passy?

MARX: Cóż, jeśli weźmiesz program taki jak „Punk’d”, to wszyscy celebryci dostali swoje wynagrodzenie, prawda? Widzowie, zwykli ludzie, mieli więc przyjemność oglądać celebrytów z początku 2000 roku, wiesz, ratujących się z wypadku samochodowego lub czegoś w tym stylu. Myśląc szerzej o atrakcyjności telewizji reality, wiele z nich opiera się na schadenfreude, idei, że czerpiemy przyjemność z bólu lub śmierci innych ludzi. Więc można argumentować, że wiele reality show to widzowie, no wiecie, cieszący się faktem, że bohaterowie wdają się w bójkę albo że robią coś głupiego lub niemądrego, czego by nie zrobili.

RASCOE: W tym programie była jedna osoba, która reagowała, wiesz, naturalnie, w sposób, w jaki zareagowaliby normalni ludzie. Ale potem aktorzy i pisarze kształtowali historię. Więc to trochę jak w środku, w pełni napisanego sitcomu, ale także reality TV. Wiem, że wiele osób powiedziałoby, że reality TV też jest napisane, ale nie w ten sposób, prawda?

MARK: Masz rację. Myślę, że najbliższym rodzajowym odpowiednikiem „Jury Duty” jest „The Office”. I to nie przypadek, ponieważ twórcy „Jury Duty” pracowali przy tym serialu „The Office”. A to, co robi serial, to gra z mockumentarnym formatem miejsca pracy, który zrobił „Biuro”, „Parks And Recreation” oraz, w mniejszym stopniu, „Współczesna rodzina” i inne. Tego rodzaju konwencje, w których wszyscy są gromadzeni w jednym miejscu, spędzają czas, no wiesz, robią coś niedobrego, hijinx i robią sobie nawzajem psikusy – to ma naprawdę solidną najnowszą historię, którą myślę, że „Jury Duty” jest bardzo świadomie rozgrywany z.

RASCOE: Jak myślisz, jak dużą rolę odegrał w tym sukcesie jedyny aktor niebędący aktorem? Ponieważ wygląda na to, że musiałeś wybrać idealną osobę do tej roli, ponieważ gdyby to był ktoś, kogo publiczność nie mogłaby znieść, to byłby zupełnie inny program, prawda?

MARK: Oczywiście. Myślę, że postać Ronalda, jeśli chcemy go tak nazwać, musi być miłym, wyluzowanym facetem, właśnie dlatego, że widzowie widzieli już wcześniej tego rodzaju oburzającą postać z serialu. I jesteśmy przyzwyczajeni do różnych wersji tego i naszych relacji z tymi postaciami. Myślę, że to przedstawia coś nowego, zamkniętego w większej skorupie czegoś, co jest dość znajome i odniosło sukces w telewizji w przeszłości.

RASCOE: A więc, mam na myśli, czy mieliśmy dużo skandali w tym gatunku? I mówię o – oczywiście jest wiele skandali w reality show i prankowych programach. Ale rzeczy przedstawiane jako spontaniczne, prawdziwe lub jako żart, a potem okazuje się, OK, to nie było to, o czym myśleliśmy. Czy zdarzało się to często, czy możesz podać kilka przykładów?

MARK: Jasne. Stało się – to się dzieje cały czas. Zdarza się to tak często, że często trudno powiedzieć, jaki jest rodzaj występu tych postaci, grających samych siebie i co jest robione na żądanie producentów. Być może najsłynniejszy przykład sięga aż do skandali związanych z teleturniejami z lat 50., kiedy producenci manipulowali wynikiem teleturnieju, zasadniczo na polecenie jednego ze sponsorów programu, ponieważ woleli, aby jeden kandydat wygrał teleturniej nad innym kandydatem. Więc to był naprawdę swego rodzaju punkt odniesienia. A nowsze wersje, no wiesz, uczestników reality show i ludzi okłamujących się nawzajem, wchodzących i wychodzących ze związków – myślę, że zawsze trzeba patrzeć na nie przez pryzmat sceptycyzmu, ponieważ służy to przyciągnięciu większej liczby widzów, prawda? Fakt, że ktoś jest kłamliwy, może ostatecznie po prostu przyciągnąć więcej zainteresowania do serialu.

RASCOE: To Nick Marx z Colorado State University. Dziękuję bardzo za dołączenie do nas.

MARKS: Dziękuję bardzo. Transkrypcja dostarczona przez NPR, prawa autorskie NPR.

Źródło: https://www.vpm.org/npr-news/npr-news/2023-05-14/how-jury-duty-follows-a-long-legacy-of-prank-shows

Avatar photo

Sylvain Métral

J'adore les séries télévisées et les films. Fan de séries des années 80 au départ et toujours accroc aux séries modernes, ce site est un rêve devenu réalité pour partager ma passion avec les autres. Je travaille sur ce site pour en faire la meilleure ressource de séries télévisées sur le web. Si vous souhaitez contribuer, veuillez me contacter et nous pourrons discuter de la manière dont vous pouvez aider.